Mówili - ale nie słuchałyśmy. W Irlandii na wszystko mają czas i nigdzie nikomu się nie śpieszy. Sprawy z irlandzkimi izbami w moim przypadku ruszyły do przodu, jeśli chodzi o Sylwię niestety jakoś nic nie może drgnąć. Z Paulem - z firmy pośredniczącej konkretnie porozmawiałyśmy, że potrzebujemy pracy i jeśli niczego nie ma to poszukamy sobie czegoś tymczasowego. Wczoraj prosił, żeby mu dać czas do dzisiaj, dzisiaj prosił, żebyśmy spotkali się jutro... ostatni raz damy mu szansę. Inna sprawa jest taka, że on nam chce załatwić pracę od razu w domu opieki, w którym potem byłybyśmy pielęgniarkami, a my pewnie musiałybyśmy szukać sobie czegoś poza branżą. Niektórzy radzą, żeby czekać, ale jakoś ciężko tak siedzieć i nic nie robić, choć czas pędzi jak szalony. Zobaczymy co przyniesie jutrzejsza rozmowa. Pozdrowienia dla wszystkich!
Trzymajcie się bedzie dobrze!D.
OdpowiedzUsuńBądźcie dzielne!
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy,
Marta i ArkadiuS :)
dzięki :) też się tam trzymajcie i załóżcie sobie skypa, to pogadamy, pozdrowienia dla Fibi:) !
UsuńPrzyznam,że trudno będzie ją pozdrowić, ale zostanie pogłaskana od Was :) Damy znać co do Skypa. Buuziaki :-*
OdpowiedzUsuńM&A