Niespodziewanie okazało się, że od naszego domu bliżej są góry niż centrum Dublina. I to góry nie byle jakie!
To Jezioro Guinness - swoim kształtem przypomina kufel piwa, plaża na czubku jest jak pianka, a ciemno - rudawy kolor wody jak nic kojarzy się z zimnym porterem.
A to stary cmentarz położony w dolinie Gór Wicklow - lub jak kto woli po irlandzku Sléibhte Chill Mhantáin.
...sielankowy krajobraz u jego podnóży.
Drogi przez góry są przepiękne, ale
jeśli ktoś cierpi choć odrobinę na chorobę lokomocyjną podróż będzie dla
niego ciężką przeprawą. Odczułyśmy to z Sylwią na własnej skórze.
Ciągłe "hopki" i zakręty - prawie jak na rejsie...
Tak czy owak wczorajszy dzień można zaliczyć do bardzo udanych. Fajnie mieć takie krajobrazy 25 minut drogi od domu. Czekamy, aż przyjdą kurierem trekingowe buty Sylwii i ruszamy na podbój :)
ślicznie, aż się chce gdzieś pojechać oglądając te piękne widoczki. Bardzo fajny krok dziewczyny, trzymam za was kciuki z całych sił, bo jak już się ustatkujecie, to może przyjadę z własnymi trekingami :P:P
OdpowiedzUsuńAnia J z fasolką :)
Jasne :) Fasolka w nosidełko i jedziecie!
OdpowiedzUsuń