środa, 2 maja 2012

Po wbiciu kilku gwoździ i wkręceniu paru śrub nasz pokój zaczął wyglądać odrobinę przytulniej, a co ważniejsze, dzięki dywanowi i tablicy na ścianie zniknął nieprzyjemny pogłos. Firanka, kilka świeczek i nasz nowy kwiatek beniaminek sprawiły, ze przyjemniej spędza tu się czas.


Oczywiście daleko jest do ideału, ale bez sensu za jakiś czas przymierać śmiercią głodową, tylko dlatego, że miało się jakieś wizje dizajnerskie. Dlatego dalsze kroki dekoracyjno - meblowe podejmiemy po pierwszej wypłacie. Oby to było jak najszybciej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz