Jakoś poszło. Łatwo nie było, ale też i nie najgorzej. Mnóstwo Polaków, ale obowiązuje rygorystyczny zakaz mówienia po polsku. Wielki dom, mnóstwo zakamarków, nowych sprzętów, zasad i obyczajów. Pierwsze 3 godziny wertowałyśmy segregatory pełne standardów opieki i BHP. Potem rozdzielili nas na dwa rożne oddziały. Sylwia dała radę (mam nadzieje, że sama coś napisze).
Będziemy pracować na dniówki - na nocki jest inny zespół. System jest taki: w jednym tygodniu masz dyżury: środa, czwartek, piątek, w kolejnym: poniedziałek, wtorek, sobota, niedziela. Dyżur trwa 13h od 8 do 21 - z 1 niepłatną godziną na lunch. Możliwe są zamiany i raz na jakiś czas jeśli Ci bardzo zależy możesz prosić o jakiś konkretny dzień wolny (taka prośba grafikowa).
Jak na razie widać, że starają się iść na rękę pracownikowi - dali nam z Sylwią razem dyżury, bo wiedzą, że razem dojeżdżamy (będziemy pracować na rożnych oddziałach). Wypłata w przeciwieństwie do reszty Irlandii jest co miesiąc - ale gdybyśmy nie miały pieniędzy dadzą nam wcześniej.
Z innych ciekawostek byłyśmy dzisiaj z clio u mechanika, bo coś jest z tłumikiem. Ma to naprawić w sobotę.
Kończę, jestem zmęczona, a przed nami 3 x 13-godzinne dniówki z rzędu. Nie doceniałyśmy tego wolnego. Będę pisać o szczegółach, buźka!
Bravo dziewczyny
OdpowiedzUsuń