piątek, 4 maja 2012

A wokół góry, góry i góry...

Niespodziewanie okazało się, że od naszego domu bliżej są góry niż centrum Dublina. I to góry nie byle jakie!



To Jezioro Guinness - swoim kształtem przypomina kufel piwa, plaża na czubku jest jak pianka, a ciemno - rudawy kolor wody jak nic kojarzy się z zimnym porterem.


A to stary cmentarz położony w dolinie Gór Wicklow - lub jak kto woli po irlandzku Sléibhte Chill Mhantáin.


Wodospad i...
 ...sielankowy krajobraz u jego podnóży.



Drogi przez góry są przepiękne, ale jeśli ktoś cierpi choć odrobinę na chorobę lokomocyjną podróż będzie dla niego ciężką przeprawą. Odczułyśmy to z Sylwią na własnej skórze. Ciągłe "hopki" i  zakręty - prawie jak na rejsie...


Tak czy owak wczorajszy dzień można zaliczyć do bardzo udanych. Fajnie mieć takie krajobrazy 25 minut drogi od domu. Czekamy, aż przyjdą kurierem trekingowe buty Sylwii i ruszamy na podbój :)



Tutejsza fauna.

2 komentarze:

  1. ślicznie, aż się chce gdzieś pojechać oglądając te piękne widoczki. Bardzo fajny krok dziewczyny, trzymam za was kciuki z całych sił, bo jak już się ustatkujecie, to może przyjadę z własnymi trekingami :P:P
    Ania J z fasolką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne :) Fasolka w nosidełko i jedziecie!

    OdpowiedzUsuń