sobota, 12 maja 2012

Po irlandzku, część I - okna

Niby 2 godziny samolotem, niby Unia Europejska, a jednak jest wiele szczegółów różniących Irlandię od Polski. Czy tutaj jest dziwnie, czy to Polska odbiega od reszty - nie wiem. Tak czy owak warto zwrócić uwagę na te drobnostki - po pierwsze dlatego, że jedna czwarta tutejszej ludności to nasze ziomki, a po drugie dla samej przyjemności poznawania innych środowisk.


Zacznę od okien. Okno jakie jest każdy widzi. Może być drewniane lub plastikowe, zazwyczaj posiada szybę i klamkę. Właśnie takie są okna irlandzkie, różnią się jedynie tym, że otwierają się na zewnątrz. Super sprawa - kładziesz na parapecie co chcesz i nie musisz tego przesuwać za każdym razem kiedy zapragniesz świeżego powietrza. Jako, że opcja "uchylne" nie może tu funkcjonować - działałoby to jak lejek zbierający liczne deszcze i wlewający całość do mieszkania, wymyślili tu małe kratki u góry każdej szyby, które możesz otwierać i zamykać, jeśli chcesz tylko mały przewiew. Pozostaje tylko jeden problem - jak takie okno powyżej parteru umyć od zewnątrz? Proste - nie myć w ogóle.


1 komentarz:

  1. "Niby 2 godziny samolotem, niby Unia Europejska(...)" a jednak diabeł tkwi w szczegółach...
    M&A

    OdpowiedzUsuń