środa, 16 maja 2012

Tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk...

Jak się pewnie domyślacie, cały dzisiejszy dzień siedzimy i przygotowujemy się do jutrzejszej rozmowy. Po licznych prośbach moich i Waszych wreszcie udało mi się namówić Sylwię, żeby coś napisała (poprzedni post). Mam nadzieję, że przestanie być taka nieśmiała i częściej będzie się tu pojawiać :). Tymczasem dzięki Wam wszystkim za wsparcie - zarówno tutaj, jak na facebooku i przez maile. To dużo daje.



No koniec lenistwa! Po zjedzeniu pysznego obiadu zrobionego przez Irish'a (naszego z współlokatora z Mauritiusa) czas ponownie wziąć się do pracy,pa!

1 komentarz: